Podróże Martyna ma we krwi, a najważniejsze dla niej miejsca na Ziemi – wytatuowane na ramieniu. Martyna Wojciechowska to przykład jak odwaga i ciekawość świata sprawiły, że marzenia o życiu pełnym wrażeń - ziściły się. W każdą niedzielę o godz. 10.55 mogą państwo oglądać kolejne odcinki „Kobiety na krańcu świata”.
Dzisiaj na kanale DALEJ | Martyna Wojciechowska bardzo ważna rozmowa z psycholożką i psychoterapeutką Joanną Flis. O kondycji zdrowia psychicznego młodych lu
Martyna Wojciechowska: Big Brother był ważnym krokiem w karierze znanej podróżniczki. Jej fani wciąż pamiętają, jak Wojciechowska współprowadziła program, dodawała uczestnikom otuchy i przeprowadzała z nimi rozmowy na temat wrażeń. Wyglądała wtedy zupełnie inaczej niż dziś. Stare zdjęcia gwiazdy to hit! Dziś Wojciechowska jest znana przede wszystkim dzięki swojemu
Chcesz otrzymać informacje o najnowszych książkach autora Martyna Wojciechowska? Subskrybuj. DZIECIAKI ŚWIATA. Carlito mrówkojad z Wenezueli. Martyna Wojciechowska.
. Wygląda jak księżniczka? źródło mat prasowe/ Martyna Kondratowicz to gwiazda grudniowego Playboya. Piękna prezenterka rozebrała się do niezwykłej sesji, inspirowanej światem baśni i marzeń. Na okładce magazynu pozuje w stroju Królewny Śnieżki i kusi ponętną miną. Kim jest ta blondwłosa piękność? TYLKO U NAS: OTO nowa gwiazda Playboya! (ZDJĘCIA) Martyna Kondratowicz w Playboyu Kondratowicz to prezenterka Eska TV. Na swoim Instagramie przyznała, że jest dumna z sesji: – To dla mnie bardzo szczególny dzień, w którym spełniło się jedno z moich marzeń. Jestem bardzo dumna, że mogłam znaleźć się w gronie takich kobiet jak Joanna Przetakiewicz, Kasia Warnke, czy Martyna Wojciechowska. Nie ukrywam, że jest to okładka, która symbolizuje moją ciężką pracę, jaką włożyłam w realizację swoich celów przez ostatnie dwa lata. – zdradziła. Do grudniowego numeru Playboya dołączony jest kalendarz na 2019 rok, z którego spoglądają najpiękniejsze playmates. Nie zabrakło także świątecznej kartki przygotowanej specjalnie dla czytelników magazynu. W numerze znajdziemy między innymi mocny reportaż o byłych żołnierzach walczących w Afryce z kłusownikami, a także obszerny wywiad aktorem Piotrem Stramowskim o stawaniu się mężczyzną. Magazyn już w kioskach. Sprawdźcie, co znajdziemy w grudniowym PLAYBOYU Zobaczcie najnowszą gwiazdę Playboya. Rzeczywiście wygląda jak królewna? Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
Uwaga! Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych Jeśli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać. Edyta Górniak, Doda, Joanna Krupa, Joanna Przetakiewicz, Anna Mucha, Iga Wyrwał - te i jeszcze więcej znanych polskich gwiazd mogliśmy podziwiać w zmysłowych sesjach zdjęciowych dla polskiej edycji "Playboya". My wybraliśmy dla was najlepsze, najseksowniejsze okładki. 28 Zobacz galerię Playboy Polska 1/28 Aleksandra Szwed, sierpień 2010 Playboy Polska 2/28 Aneta Zając, styczeń 2015 Playboy Polska 3/28 Edyta Herbuś, wrzesień 2015 Playboy Polska 4/28 Anita Lipnicka, grudzień 2001 Playboy Polska 5/28 Anna Barańska, marzec 2010 Playboy Polska 6/28 Anna Mucha, październik 2009 Playboy Polska 7/28 Edyta Górniak, luty 2006 Playboy Polska 8/28 Edyta Herbuś, czerwiec 2017 Playboy Polska 9/28 Ela Korczowska, czerwiec 2005 Playboy Polska 10/28 Francys Barraza Sudnicka, maj 2010 Playboy Polska 11/28 Iga Wyrwał, grudzień 2009 Playboy Polska 12/28 Izabela Janachowska, marzec 2011 Playboy Polska 13/28 Izabella Łukomska, sierpień 2001 Playboy Polska 14/28 Maja Bohosiewicz, wrzesień 2013 Playboy Polska 15/28 Joanna Krupa, sierpień 2005 Stephen Wayda / Playboy Polska 16/28 Kasia Kraszewska, marzec 2005 Playboy Polska 17/28 Kasia Haber, lipiec 2005 Playboy Polska 18/28 Katarzyna Glinka, listopad 2016 Playboy Polska 19/28 Katarzyna Zielińska, luty 2017 Playboy Polska 20/28 Kayah, czerwiec 2003 Playboy Polska 21/28 Magda Wójcik, wrzesień 2004 Playboy Polska 22/28 Doda, październik 2007 Playboy Polska 23/28 Marta Wierzbicka, maj 2013 Playboy Polska 24/28 Martyna Wojciechowska, czerwiec 2001 Playboy Polska 25/28 Monika Mrozowska, listopad 2008 Playboy Polska 26/28 Paulina Holtz, kwiecień 2004 Playboy Polska 27/28 Paulina Jaskólska i Joanna Horodyńska, maj 2002 Playboy Polska 28/28 Joanna Przetakiewicz, październik 2017 Playboy Polska Data utworzenia: 12 marca 2019 11:55 Zobacz Więcej
Silna osobowość i uroda Martyny sprawdziły się na małym ekranie. Świetnie odnalazła się jako prezenterka programu motoryzacyjnego „Automaniak”, a potem przebojowo poprowadziła pierwsze polskie reality show – „Big Brother”, które stało się trampoliną do dalszej kariery. - Jej przygoda z telewizją zaczęła się na zlocie motocyklistów, gdzie pojawiła się jakaś ekipa, która chciała nagrać krótką rozmowę o kobietach - motocyklistkach. Martyna z pełną odwagą udzieliła bardzo interesującego wywiadu. Panowie byli zachwyceni i zaprosili ją do kolejnych programów – wspomina Anna Tańska przyjaciółka Martyny. Gdy kilka lat potem zaproponowano jej odważną sesję w Playboyu, postawiła swoje warunki – zgodziła się, wcześniej doprowadzając swoje ciało do formy, która będzie jej odpowiadać. Okładka z Martyną to nie efekt photoshopa, lecz jej wielomiesięcznej pracy nad sylwetką. - Na pewno nie udowadniam nic nikomu. Na takim etapie byłam jako młoda dziewczyna, gdy musiałam wydreptać własną ścieżkę w męskim świecie. Tylko popychanie siebie w sytuacje ekstremalne, mogą sprawić, że dowiemy się czegoś o sobie – mówi Martyna Wojciechowska. Zanim urodziła córkę, Martyna rozpoczęła projekt Korona Ziemi, zaczynając od alpejskiego szczytu Mont Blanc. Dwa lata później, podczas kręcenia programu „Misja Martyna” na Islandii, miała groźny wypadek samochodowy. Przez osiem miesięcy była unieruchomiona gorsetem ortopedycznym. Półtora roku po tym wypadku, weszła na najwyższą górę świata – Mount Everest. Rok później, tuż przed wyprawą na kolejną górę w kolekcji Korony Ziemi – Elbrus – Martyna dowiedziała się, że jest w ciąży. - Ciąża była dla mnie dużym zaskoczeniem. Dziś nie pojechałabym na tą wyprawę. Jak patrzę na Marysię i uzmysławiam sobie jak duże ryzyko podjęłam, które mogło się różnie skończyć, ta myśl mnie przeraża – mówi Martyna Wojciechowska. Właśnie ruszył czwarty sezon programu „Kobieta na krańcu świata”. W tej edycji ekipa nagrała łącznie ponad dwieście pięćdziesiąt godzin materiału i przebyła prawie 70 tysięcy kilometrów. - Martyna dociera do rzadkich miejsc, gdzie czasami trudno jest nawet przeżyć. Jest bardzo pracowita, odpowiedzialna. Jest typem zwycięzcy – mówi Elżbieta Dzikowska podróżniczka. Jej współpracownicy mówią o niej – tytan pracy. Oprócz swojego programu w telewizji, jest także redaktor naczelną pisma National Geografic i dwóch pokrewnych magazynów – Traveler i Kalejdoskop. Podróże Martyna ma we krwi, a najważniejsze dla niej miejsca na Ziemi – wytatuowane na ramieniu. Martyna Wojciechowska to przykład jak odwaga i ciekawość świata sprawiły, że marzenia o życiu pełnym wrażeń - ziściły się. W każdą niedzielę o godz. mogą państwo oglądać kolejne odcinki „Kobiety na krańcu świata”. Już dziś zapraszamy na czat z Martyną Wojciechowską, który odbędzie się na naszej stronie internetowej jutro o
GALA: Złośliwi mówią, że nie przejechałaś rajdu, lecz zostałaś przewieziona, że na Mont Blanc cię wniesiono, że rekiny, z którymi nurkujesz w nowym programie, to fotomontaż. Martyna Wojciechowska: To żałosne. Tak mówią laicy. Na rajdzie nie ma taryfy ulgowej. Jak wszyscy, przepraszam, musisz się załatwiać przy ludziach, nie jesz, nie śpisz. Kiedy przez 12 godzin jedziesz w upale, kiedy niemiłosiernie trzęsie, to z którejkolwiek strony byś siedziała, masz dość. Idę na Mont Blanc i ktoś mówi, że to wejście dla emerytów. Nawet gdybym szła bez plecaka, to czy ktoś za mnie zrobi milion kroków? GALA: Ludzie wciąż spekulują, kim jest twój partner życiowy, czy polecisz z nim na Księżyc... Czasem złoszczę się, kiedy czytam jakieś wymyślone historie o mojej drugiej połówce, bo wiem, jak to wpłynie na atmosferę w domu. Cóż, takie rewelacje powodują pewną nerwowość... Ręce mi opadają, kiedy słyszę po raz setny pytania o sesję w Playboyu lub czy często zmieniam facetów. A ja w tym względzie jestem więcej niż tradycjonalistką. Jeśli nie opowiadam o swoim życiu prywatnym, o moim partnerze, o tym, jak się poznaliśmy, jaki był mój pierwszy raz, jeśli ludzie nie wiedzą, co jemy rano na śniadanie i czy chodzę w piżamce w misie, a on w króliczki, to nie znaczy, że ja nie mam życia emocjonalnego. Przeciwnie. O tych spekulacjach myślę jak Hugh Grant w Notting Hill: dzisiejsze gazety wyściełają jutrzejsze kubły. GALA: Czemu swojego mężczyznę chowasz przed światem? Znamy się od półtora roku. Nie robię tajemnicy z naszego związku, ale uważam, że ludzie powinni patrzeć na efekty pracy, nie na życie prywatne. Niektórzy mogą uważać mojego faceta za mruka. Nie jest nim, po prostu nie mówi, jeśli nie ma czegoś istotnego do powiedzenia. Uwielbiam takich facetów. Nie lubię mężczyzn za słodkich albo zbyt przystojnych. Mój partner nie mógłby być drobiazgowy. To by go dyskwalifikowało. Musi być silny, wiedzieć, czego chce w życiu. Nie znoszę czarusiów towarzyskich i takich, co podrywają "na wieśniaka". Wiesz, podjeżdżają z piskiem opon, machają kluczykami. To nie mój typ. To niewiarygodne, ale podobnie podrywają kierowcy rajdowi. GALA: Dziwisz się im? Jesteś piękna i stale uśmiechnięta. Nie zawsze. Po rajdzie Paryż-Dakar w prasie ukazało się wiele moich "zapłakanych" zdjęć. Nie miałam oporów, by je pokazać. Ludzie widzą na fotografii uśmiechniętą Martynę na Mont Blanc, nie wiedzą, że całą drogę wymiotowałam. GALA: Masz jednak więcej energii niż przeciętna kobieta. Od zawsze? Skąd! Byłam nieśmiałym dzieckiem. Źle znosiłam przedszkole, chorowałam z nerwów. Byłam poważna. Uczyłam się czytać na Panu Wołodyjowskim. Gdy poszłam do zerówki, to był prawdziwy szok. Tłum dzieci, hałas. I ja. Sama. GALA: Kiedy się zmieniłaś? W liceum przeżyłam okres buntu. Na rozpoczęcie roku szkolnego przyjechałam czerwoną emzetką. Niestety, byłam też pierwszą osobą tępioną za palenie papierosów za śmietnikiem. Teraz nie palę, wtedy robiłam wszystko pod prąd. GALA: Dziś żyjesz intensywnie, a przeszłaś ciężką chorobę. Nie boisz się jej powrotu? Nie. Nie myślę o tym, choć wciąż mam problemy ze zdrowiem. Dwa razy miałam uszkodzony kręgosłup. Mam niewydolność żylną, więc gdy idę w góry, biorę heparynę w zastrzykach. Mam problemy z oskrzelami. W czasie programu Big Brother przeszłam dwa zapalenia oskrzeli i zapalenie płuc. Udawałam, że nie jestem chora. Nigdy nie wzięłam zwolnienia z pracy z powodów zdrowotnych. I doprowadziłam do spastyczności oskrzeli. Są dni, kiedy walczę, żeby wstać z łóżka. Mam jednak silną motywację. Kiedyś Olga Lipińska powiedziała, że jest jak kolorowy bączek, który się kręci, i ma wrażenie, że jak się zatrzyma, to się przewróci. To jest świetne porównanie. GALA: Masz wyrzuty sumienia, odpoczywając? O tak, że śpię za długo, że kolejny dzień zmarnowałam, bo nie dokonałam wiekopomnego odkrycia, tylko siedzę i patrzę sobie w okno. GALA: Chyba nieczęsto, bo wkrótce przeprowadzasz się do nowego domu. Trochę jestem tym wykończona. Z remontowanego domu tak naprawdę został tylko zewnętrzny mur. Miałam artystyczną wizję. Kierowałam wyburzaniem ścian nawet przez telefon. Już przyjeżdżają meble, a ja cały czas coś jeszcze zmieniam. GALA: Podobno w domu potrafisz zrobić wszystko. Prawie, bo gotowanie raczej cię nie pociąga. Zawsze wolałam siedzieć z tatą w garażu niż w kuchni z mamą. To nie zmienia faktu, że mam z nią superkontakt. Uwielbiam ją i podziwiam. Nie jest nigdzie powiedziane, że kobieta musi być kobietą biznesu albo zwolenniczką sportów ekstremalnych. Mama jest dla mnie wzorem życiowym. Nie robiła wielkich interesów i nie skakała na bungee. Poświęciła się wychowywaniu mnie i dzieci swojego zmarłego brata. U nas bez przerwy ktoś mieszkał: kobiety porzucone, wyrzucone z domu, z dzieckiem na ręku, po przejściach. Przyzwyczaiłam się. GALA: Taki dom chciałabyś stworzyć? U mnie też często na podłodze śpi 6 osób i jest mi z tym bardzo dobrze. Rodzina... To wydaje się dużo większym wyzwaniem niż moje wszystkie szczyty górskie. Podziwiam kobiety zadbane, z dwójką dzieci, pracujące zawodowo. Ja też chciałabym mieć dzieci, może nawet zdecyduję się na adopcję? Wydaje mi się, że jeśli ktoś ma odpowiednie środki, aby zapewnić im dobrą przyszłość i wykształcenie, to powinien to zrobić. Mam 28 lat. Przypuszczam, że nie będę tradycyjną mamą, nad czym trochę boleję. Bardzo dobrze wspominam z dzieciństwa to, że kiedy wracałam do domu, mama zawsze była. I były placki. I zupa, i ciasto. Wciąż dostaję od mamy zupę w słoiku... Ciężko mi będzie stworzyć taki dom. Ostatnio rozczulają mnie małe dzieciaki. Bardziej niż kiedykolwiek. Ale nie sądzę, że jest to dla mnie dobry moment na zostanie mamą. Wszystko to na mnie czeka, a ja za kilka godzin lecę do Afryki. GALA: Żyjesz w biegu. Jak się to ma do twoich marzeń o stabilizacji? Ludzie wciąż pytają, dokąd pani tak pędzi, za czym goni? Mamy jedno życie i nie potrafię pogodzić się z tym, że tak szybko przemija. Ostatnio dostałam licencję shark diver, nurka rekinowego. Mam opracowany cały program wspinaczkowy. Po powrocie z Kilimandżaro będę wspinać się na Elbrus, potem na najwyższy szczyt Australii - Górę Kościuszki, i na McKinley na Alasce. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, co znaczy wspinaczka. Zdobywanie gór powyżej 6 tysięcy to projekty wymagające wielu lat pracy. Poważne wspinaczki kończą się bardzo często śmiercią. Chciałabym jeszcze pomieszkać z Eskimosami, pojechać na biegun zimna w Jakucji. Kupiłam trzy rozklekotane samochody i składam z nich jeden. Chcę za rok wystąpić w rajdzie transsyberyjskim. To taki Paryż-Dakar po błocie. GALA: Twój mężczyzna również uprawia sporty ekstremalne. Nie boisz się o niego? Nie mogłabym nikomu odebrać jego marzeń. Wiem, że to obróciłoby się przeciwko mnie. Ja też nie chciałabym, by ktoś kiedyś stanął na drodze do realizacji moich planów. Rozmawiała Monika Berkowska Nr 10, od 3 do 9 marca 2003
martyna wojciechowska w pleyboju